-Weronika!Chodź.
Stałam pod drzwiami szkoły patrząc tępym wzrokiem przez szybę na parking.
-Jeszcze chwilę.Może przyjedzie.-Chodziło mi o Kiki.
Dzisiaj w naszej szkole był dzień dziecka.Kiki się nie zjawiła a z Usią troszkę się posprzeczałam.Nie wiedziałam do kogo zagadać.Na początku rozmawiałam z Izą z przeciwnej klasy ale nie lubię jej zbytnio a raczej Usia jej nie lubi.
Kiedy dotarliśmy na boisko niedaleko szkoły nagle podeszła do mnie Usia i jakby nigdy nic zaczęłyśmy gadać.Był straszny upał a banda rozwydrzonych bachorów biegała nam pod nogami.
-Chodź pomalujemy się.-Mówiąc to wskazałam na namiot w którym na stolikach były farby do ciała.Usia narysowała sobie buźkę a ja aniołka.Jakieś dzieci z innej szkoły podbiegły do nas żeby im narysować serca,kwiatki i czaszki.Jedna z dziewczynek chciała motylka więc jej narysowałam takiego koślawca z jednym skrzydłem.
Kupiłam sobie watę cukrową i pochłaniając ją zaczęłam iść powoli w stronę faceta chodzącego na szczudłach,gdy nagle poczułam że mi mokro.Odwróciłam się a za mną stały dwie dziewczyny trzymając w ręce sok jabłkowy i śmiejąc się.
-Mokro ci?!-Powiedziała wieśniaczka z bluzką z napisem "Chodzi pogłoska że jestem boska".
I tu nie powiem co odpowiedziałam bo ten blog mogą czytać dzieci powiem tylko że miałam ochotę wylać im na te brzydkie,tłuste(Bo miały brudne włosy.Blee....)łby moją wodę truskawkową ale wtedy Usia mnie powstrzymała bo zjawiła się cała ich świta.
Więc cała mokra poszłam do pani czy mogę iść do domu się przebrać.Nie pozwoliła mi.
Dwie godziny później byłam wreszcie w domku.
Ciągle wkurzona Wiwi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz